Czy znany ekspert etyczny, Michał Boni, zajmie się mową nienawiści sędziego Tulei?

Sędzia Tuleya – modelowy wykwit III RP – komentujący własny wyrok, uraczył nas jak najbardziej politycznym seansem języka reżimowej propagandy. A jak wiemy Michał Boni ma w Polsce recenzować język polityczny.

Zgadzam się z opinią, że sędzia Tuleya – który porównywał przesłuchania CBA sprzed kilku lat do przesłuchań katów aparatu bezpieczeństwa z lat 50tych – jest albo nieukiem albo politrukiem. 

Swoją drogą, ciekawe jak ten sędzia nazwałby zatrzymanie Michała Stróżyka po manifestacji pod domem Donalda Tuska w sprawie ACTA. Kilka miesięcy temu, późnym wieczorem, godzinę po manifestacji w której był jednym z uczestników Michał Stróżyk, dziennikarz Gazety Polskiej, został napadnięty przez kilku mężczyzn po cywilu, którzy później okazali się być policjantami. Michał został zmuszony do stanięcia pod ścianą i sfotografowany, siłą zabrany na komisariat i tam przetrzymany do rana. Sędzia Tuleya pewnie nijak by tego nie skomentował, bo niestety właśnie najprawdopodobniej jest jednak politrukiem (co często idzie w parze z nieuctwem).

Powiew grozy

Niestety arogancki popis Tulei to znów powiew grozy, bo kolejny raz uświadamia nam, że fundament demokracji, instytucja powołana do pilnowania sprawiedliwości, której podporządkować musi się każdy obywatel i która ma moc wpływania na indywidualny los każdego z nas – może skierować się przeciwko swojej misji i wykorzystywać swoje przywileje w stanowieniu nieprawości, w walce politycznej, w kolportowaniu dezinformacji.

Michał Boni nie zajmie się oczywiście sędzią Tuleją, bo coś mi się wydaje, że ma pilnować, żeby było miło głównie władzy. Mohery mogą pójść na stos.

Tak jak przystało na tuskowe standardy, na czele rządowej rady przeciw mowie nienawiści, ksenofobii oraz dyskryminacji w życiu publicznym III RP znalazł się były tajny współpracownik służb komunistycznych – Michał Boni. To nic, że dawne służby znęcały się nad ludźmi, wykorzystując w ich przesłuchaniach haki zebrane na nich dzięki opłacanym donosicielom, tajnym współpracownikom, z których każdy – jeśli już zostanie ujawniony – przysięga na wszystkie świętości, że był nieszkodliwy. Boni dziś ma wyrokować w kwestiach etycznych, w konsekwencji cenzurować i ścigać niepokornych obywateli. Póki co zaczął od oskarżenia polskiego kościoła o mowę nienawiści – co nieodparcie kojarzy się z agresywnymi atakiem Urbana w latach 80tych na kościół. Zarówno wtedy jak i teraz – w łagodniejszej skali ale jednak – chodzi o zniszczenie ludzi i o cenzurę.

Powrót mamy Madzi

Tymczasem cenzura ma się świetnie. Dzięki usłużnym mediom przeciętny Polak żyje kolejną odsłoną serialu o matce Madzi, trzymany z daleka od zrozpaczonych kupców dramatycznie protestujących przeciwko korupcji warszawskich urzędników ubezpieczanych przez platformerską prezydent warszawy Hannę Gronkiewicz – Waltz . Portal internetowy Onet z wrodzoną sobie rzetelnością nie mówi – tak jak zwykł bardzo dosadnie – np. o napaści władzy na kupców – nie. Taki tytuł byłby kiedyś, przy innej władzy. Teraz trzeba coś innego wyeksponować i coś innego ukryć, stąd tytuł coś na kształt „bójka w podziemiach dworca centralnego”.  Jak sprytnie chłopcy się postarali? Przeciętny Polak trzymany jest także z daleka od protestującej, z powodu masowej wyprzedaży ziemi, Solidarności na Dolnym Śląsku , od zabójczej dla polskiej gospodarki zgodzie na ograniczenia emisji CO2, oraz od niekorzystnej dla Polski umowy w związku z europejskim ujednoliceniem przepisów patentowych. Nic też nie wie o kolejnej śmierci osoby publicznej w Polsce – prokuratora Prokuratury Generalnej – a jeśli wie, to ma być przekonany, że to znów przypadkowe samobójstwo, jedno z serii do której zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Medialny bohater

Tuleya – kompromitacja profesjonalizmu i normalnego zdrowego systemu państwa – jest bohaterem mainstreamowych mediów i rozmaitych pseudoautorytetów – „wyhodowanych” przez Służbę Bezpieczeństwa za czasów komuny na rzecz służby Trzeciej Rzeczpospolitej. Dlatego Tuleya może czuć się bezkarnie. A Ty zwykły obywatelu zamknij buzię, zegnij kark i ciesz się, że to jeszcze nie Ciebie sądzi ten bohater.

opublikowano w:
Gazeta Polska Codziennie, Numer 408 – 11.01.2013 ▶ Publicystyka

Reklamy

One comment on “Czy znany ekspert etyczny, Michał Boni, zajmie się mową nienawiści sędziego Tulei?

Dodaj komentarz (będzie widoczny po zatwierdzeniu)

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s