Laudacja dla Ewy Stankiewicz

 Nagrodę imienia Jacka Maziarskiego otrzymała dzisiaj Ewa Stankiewicz na uroczystości w siedzibie SDP w Warszawie. Jako członek kapituły nagrody wygłosiłem laudację na cześć laureatki: 

„Patron naszej nagrody był niezależnym publicystą. Jednak Ewa Stankiewicz nie jest publicystką. Jest działaczką niepodległościową. Pokazuje, napomina i krzyczy, że państwo polskie zostało ugodzone. Kto wie – czy nie ugodzone śmiertelnie. I to niekoniecznie w Smoleńsku ale w czasie, gdy teczki agentów bezpieki wojskowej zostały sfotografowane i przekazane do Moskwy w roku 1989, jak stwierdza raport o likwidacji WSI. Ewa Stankiewicz widzi tu źródło słabości III Rzeczpospolitej. Nie ona jedna.
Ewa Stankiewicz weszła przebojem do kina. Zrobiła razem z Anną Ferens znakomity dokument „Trzej kumple” o zdradzie Lesława Maleszki i dwuznacznej roli Gazety Wyborczej. Dastała na to pieniądze od TVN. Można to było rozumieć, jako walkę o rząd dusz między środowiskami – założycielami III Rzeczpospolitej. Pani Ewa mogłaby zostać gwiazdą TVN. Robić spokojnie filmy. I może nawet zatańczyć w „Tańcu z Gwiazdami”.  Ale coś się stało.
Smoleńsk był dla Ewy Stankiewicz – momentem przełomu. Pamiętamy jej film spod pałacu prezydenckiego w dniach żałoby „Solidarni 2010”. Pokazała tam przebudzenie narodu. Zapamiętałem kilkuletniego chłopaczka z polską flagą większą od niego. Aż boję się powiedzieć – małego powstańca, jak ten w za dużym hełmie na murach Starego Miasta. Chyba wszyscy pamiętamy harcerkę z rudym warkoczem. Niezmordowanie porządkowała znicze. I ustawiony przez harcerzy krzyż. Miała to być gwarancja, że powstanie pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Czyli pomnik katastrofy naszego państwa.
O katastrofie państwa nie wolno głośno mówić w mediach głównego ścieku. O tym jest następny film Ewy Stankiewicz „Krzyż”. O obronie symbolu przed młodzieżą ogłupioną przez te media i politycznych łajdaków. O obronie symbolu przez starsze panie w moherowych beretach. Takie same panie, które układały krzyże kwietne w czasie stanu wojennego. O starszych mężczyznach, którzy nie zapomnieli, jak się modlić. Jak modlić się za Polskę. I o szalonej Joannie, która przywiązała się do krzyża, żeby go bronić przed – zbirami reżimu.
To są mocne słowa. Tak mocne, jak emocje, które pobudza Ewa Stankiewicz.
Moim zdaniem, jest naszą Joanną d’Arc. Myślę, że jej działalność została natchniona, jak tamtej francuskiej „działaczki” niepodległościowej. Minęło pół tysiąclecia, zanim Joanna d’Arc została uznana za świętą. Nie życzę pani Ewie jej losu. Ale żyjemy w niebezpiecznych czasach. Pani Ewa o tym wie. Powiada – w swoim głośnym tekście „Co robić?” – że w wyniku zamachu smoleńskiego władzę w Polsce objęli ludzie pod kontrolą Moskwy. Zadaje więc proste pytania. I prosto odpowiada. Jej odwaga wzbudza podziw.
Nie da się dłużej ukrywać, że pani Ewa jest – kobietą. To nas stawia w trudnej sytuacji. Jak z wiersza „Rękawiczka” Szillera. Na podwórzec pałacu królewskiego zostały wypuszczone bestie. Jak pisze poeta:
„dzicz s krwawemi pazury
Obiega.. za mordem dysze.
Dysząc na stronie przylega.

Wtém leci rękawiczka z krużganków pałacu,
Z rączek nadobnéj Marty,
Pada między tygrysa i między lamparty
Na środek placu.

Marta z uśmiechem rzecze do Emroda
Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy
Czułemi przysiągł wyrazy,
Niechaj mi teraz rękawiczkę poda.

Ta powiastka ma pointę, która nie pasuje do naszej sytuacji, więc ją przemilczę. Powiem tylko tyle:
Pani Ewo, kocham panią miłością starego wiarusa.”

źródło: http://klopotowski.salon24.pl

Reklamy

Dodaj komentarz (będzie widoczny po zatwierdzeniu)

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s